I słowo stało się blogiem…

Kiedyś próbowałam już prowadzić bloga, tyle, że w zeszycie. A w związku z tym, że nerwowa ze mnie kobieta, a mój długopis nie wyrabiał na zakrętach, rzuciłam zeszyt w kąt i dałam sobie spokój z blogowaniem. Lenistwo nie miało z tym nic wspólnego! (chyba). Kilkanaście lat później, z umiejętnością chwytania najciekawszych myśli, podchodzę do pisania po raz drugi. Zobaczymy, co z tego wyjdzie…

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar