Pokemon Go – Bulbasaur, wybieram Cię!

Pokemony uwielbiałam od małego. Ominęłam pewnie kilka odcinków, ale tekst openingu znałam na pamięć, jak i wiersz zespołu eR. Było też zbieranie tazosów, kart, naklejek z ChipiCao (tak to się pisze?), wszystko co tylko się dało zbierać – zbierałam. Pokemony mają ciekawą historię powstania, ale o tym kiedy indziej… Teraz chciałabym przedstawić mojego, tak, mojego Pokemona! Odkąd telefon zmienił się w pokeball postanowiłam przygarnąć Bulbasaura, jako pierwszego.

250px-001BulbasaurI tak naprawdę nie wiem co dalej… siedząc z tyłkiem na miejscu, więcej zrobić nie można. Jak na nieszczęście, telefon na rozładowaniu. Poczekam, podładuję i pobiegam po okolicy. Zobaczymy, czy to takie fajne jak opowiadają…


Kilka dni później…

Za sobą mam kilka dni grania. I muszę powiedzieć, że fajne… natomiast, jeśli ktoś nie ma ciśnienia na zebranie wszystkich dostępnych pokemonów to szybko się znudzi to bieganie. Chociaż w moim przypadku było to raczej jeżdżenie autobusami i rzucanie pokeballami do ludzi na przystankach. Raz aż musiałam wysiąść z wrażenia. Patrzcie na to!

Screenshot_2016-07-14-17-15-49

Pomimo tego, że to był czwartek, a nie poniedziałek to populacja Drowzee wyraźnie wzrosła! W efekcie czego, w ciągu jednej godziny złapałam sześć sztuk drowzee! Chociaż jednemu udało się uciec…

Screenshot_2016-07-12-11-48-52

Moim pierwszym ewoluowanym pokemonem był Pidgeotto. Jeden z moich ulubionych pokemonów z anime. Szkoda, że zrobili z niego wszędobylskiego szkodnika do nabijania poziomów – ciekawe, czy taki był zamysł, czy też twórcy po prostu nie zwrócili na to uwagi.

Screenshot_2016-07-11-16-18-48

Najśmieszniejsza sprawa była z przystankami. Zupełnie nie wiedziałam co z nimi zrobić! Nie otrzymałam zadania związanego z przystankiem na swoim głównym koncie (dopiero potem założyłam drugie i tam już wyjaśnienie obsługi przystanku się pojawiło) i pierwszego dnia, dotarłam do dziesięciu przystanków, myśląc, że coś w końcu mi się odblokuje. Nic. Dopiero później okazało się, że wystarczy nimi zakręcić…

W zasadzie to długo opanowywałam tę grę. Na początku rzucałam pokeballem, gdy okrąg na pokemonie był największy (tak mi podpowiadała intuicja), a okazało się, że musi być jak najmniejszy. Potem zauważyłam, że jeśli GPS słabo działa to wystarczy jak najbardziej przybliżyć ekran, wtedy działa odrobinę lepiej i w końcu zaczyna wyszukiwać pokemony w terenie.

A co mi się najbardziej rzuciło w oczy? Przy rzucaniu Pokeballami, stwierdziłam, że już gdzieś w coś takiego się bawiłam… na Facebooku.

aaa


Na pewno będę włączała Pokemony podczas jazdy autobusem, ale nie zamierzam biegać po cmentarzach albo wchodzić do prywatnych budynków po cenny okaz. Być może uda mi się wyhodować jakieś cenne jajko?

Będę sprawdzać aktualizacje i obserwować, dokąd zmierza gra. Zdecydowanie jest zbyt mało walk i rzadko wykorzystujemy pokemony do gry, w zasadzie służą nam w ten sam sposób co słynne naklejki do albumów z rogali czekoladowych. Miejmy nadzieję, że to się jeszcze zmieni.


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar